Guests Book
Look || Write

Archives
2006
kwiecień
2005
sierpień
kwiecień
marzec

Links
My works
Elen Elwen Elfka w Hogwarcie
Era Huncwotek durnoty Mishy i moje
Recydywistki Lue, Ismena and Elen in action
Good Day history about band Good Day
Oceny Elfa nazwa mówi sama za siebie
Szablony JEM i inne dodatki na bloga

Lov u :*
Eila McKinney córka Elen (czyli moja) :)
Fluer Kelin
Daj Buziaka Evans :)
Jen Dooley
Ann Black
Kitty Potter
Lizzy (Lizka) Black
Misha Campton
Karina Malfoy
Sin Black
Lizzy Lupin Black
Pierwszy pamiętnik Lizzy
Renata Black
Fay Caine
Lilka Evans
Lily Evans (mojemagiczneja)
Shila Snape
Gabri Lupin
Huncwoci
Sam Lupin
Trino Riddle
Norris = Katrin Stratford
Julia Elizabeth Houston

FanArts
Edward Juan
Marauder's Map
Every Flavour
Sebastian Theilig
Twinkle - Twinkle
Chamber of Keys
ArtDungeon

Galleries
Azhrarn
Kagaya
Fantasy Gallery
ShadowScapes
DeviantArt
Epilogue

Sites about HP
Harry Potter Fan Zone
Emma Watson - Fans
Potter
Servus Snape
Prorok
Harry Potter
PotterZone
HPmocny
HPmania
Dziurawy Kocioł
Magiczna Strona
Najpopularniejsz Polska Strona o HP

Lays and exstras for blogs
szablony i nie tylko :)
Wszystko na bloga
Nala
Szablony4u
Mroczne tapetki
Stronka Madzi
Michelle
Molesta-ewenement
Szablony Shili
100krotkaaa
Artmina
Celtic - Music!

Button?
Wymiana? :)

They judge me
Oceny by us
Drużyna Gandalfa
Oceny Louise
Krytyka FanFicka
Oceniam Opowiadania
NAIRE - Oceny Opowiadań

TopLists
Magiczne Pamiętniki i Opowiadania
Toplista dla ludzi z talentem!!!
Sieciowe pamietniki i stronki zwi±zane z HP
TopLista Prawdziwych Pisarzy!

About Lay
Grafika & HTML by: Elen
Buttony by: Elen
Pomysł by: Elen
Skromność by: Elen
Jeżeli gdzieś znajdę podobny szablon to nogi z d*** powyrywam! Ja również podlegam prawom autorskim!!


Temat: kropka.
Data: 2006-04-15
Czas: 17:00:33
Komentarze: skomentuj (2)

To chyba już naprawdę koniec.



Temat: Trzy słowa, które przekreślały całe jej życie.
Data: 2005-08-30
Czas: 13:04:08
Komentarze: skomentuj (23)

Chciałabym podziękować mojej dobrej koleżance - Kasi (która kiedyś będzie miała tutaj drobną rólkę) za to, że na kolonii, na której byłyśmy razem, zmusiła mnie do napisania tej oto notki :)

Julia usiadła na fotelu, który wskazał jej dyrektor. Spuściła głowę i tempo wpatrywała się w podłogę.
Dumbledore usiadł za biurkiem, spiął palce i wlepił wzrok w dziewczynę.
- Julio – rzekł po chwili. – Złamałaś swój najważniejszy zakaz. Wiesz, że nie dałem go bez powodu.
- Tak, wiem.
- Ważniejszy nawet od regulaminu szkolnego.
- Wiem.
- Zabiłaś człowieka...
- A co miałam robić? – krzyknęła i wstała z fotela – Miałam czekać aż zabije Kitty, a potem mnie jak się dowie kim naprawdę jestem?! Miałam uciec i dać mu szansę na zabicie Kitty?! A może dać się zabić?!
Julia mogłaby jeszcze przez długi czas zadawać takie pytania, na które nie otrzymałaby odpowiedzi, ale Dumbledore podniósł dłoń, dając dziewczynie do zrozumienia, by zamilkła i usiadla na swoim miejscu. Popatrzył w jej zimne oczy smutnymi oczyma.
- Pewnie domyślasz się co musze zrobić... – zamilkł na chwilę – Julio... robię to z ciężkim sercem, ale... musisz opuścić szkołę.
Ostatnie słowa spadły na dziewczynę jak grom z jasnego nieba. Trzy słowa, które przekreślały całe jej życie. Opuścić jej jedyny dom, przyjaciół i szansę na przyszłość. Trzy słowa. Koniec.
- Znajdę ci dom, w którym będziesz mogła zamieszkać – dodał.
- Wspaniale! – dziewczyna wstała z impetem z fotela, jej oczy zabarwiły się na niebiesko, była wściekła. – Właśnie zmarnował mi pan całe moje życie, jakby było mało tego co już przeżywam jako wampir! Przekreślił pan wszystko! Chyba byłoby lepiej gdyby wtedy mnie zabił...
- Spokojnie Ju...
- Nie!!! Jak możesz do mnie mówić z takim spokojem – nie miało już to dla niej znaczenia, że zwraca się do dyrektora na ‘ty’ – Pozbawiasz mnie przyjaciół, marnujesz plany na przyszłość i jeszcze mówisz to z takim spokojem!!!
- Będziesz mogła pożegnać się z przyjaciółmi – kontynuował.
- I tak jestem już nikim – Julia kopnęła w kufer, który przewrócił się z łoskotem.
- Jaki zawód zaproponowałaś? Kim chcesz zostać? – zapytał ni z tego, ni z owego.
Julia zamilkła. Tym kim chciała zostać było nawet dla niej zaskakujące. Dwa dni temu każdy uczeń piątej klasy miał obowiązek poinformować swojego opiekuna kim chce zostać w przyszłości.

- Jesteś pewna? Spytała opiekunka domu dziewczyny – To niebezpieczny zawód, zwłaszcza dla ciebie.
- Wiem, ale jestem na to gotowa.
- Twój ojciec przez to zginął... a jeszcze twoja przypadłość...
- Waśnie o to chodzi. Chcę pomścić rodzinę i zabić za to kim mnie uczynili...


Dumbledore patrzył spokojnie na Julię.
- Więc...? Jaki zawód wybrałaś?
- Pogromca wampirów – odparła patrząc w jeden punkt za plecami mężczyzny.
Dyrektor spojrzał na nią zdziwionymi oczyma.
- Chcesz likwidować swoją rasę?
- Tak, co w tym dziwnego? Chciałam... Ale jak już się nie uczę w tej szkole to już koniec z moim marzeniem... – powiedziała spokojnie, ciągle wpatrując się w mały punkcik, jakby był dla niej całym światem, po czym odwróciła się na pięcie i wyszła z gabinetu.
Nie wiedziała gdzie idzie. Szła prosto, przed siebie. Zbliżała się dziesiąta. Nie chciała iść do Pokoju Wspólnego, wiedziała, że będą tam na nią czekać z pytaniami. Nogi poniosły ją na błonia. Łzy spływały po jej bladych, niczym porcelana, policzkach.
Zmierzała w stronę jeziora. Wiedział, że łamie regulamin, wychodząc poza budynek szkoły w nocy, ale już jej to nie obchodziło, wręcz przeciwnie – podniecało ją to. Jej życie i tak jest już zrujnowane.
Usiadła nad brzegiem wody i wpatrywała się w jej taflę szklącą się srebrem.
- Co ty tutaj robisz? – usłyszała za sobą chłopięcy głos.
Nie odwróciła głowy, aby popatrzeć na rozmówcę, jakby nie usłyszała pytania. Po jej lewej stronie usiadł Syriusz Black, zaś po prawej James Potter.
- Coś ty taka zapłakana?
- Nie twoja sprawa – odwarknęła.
- Co ty się tak nas czepiasz odkąd się poznaliśmy?
- Nie twoja sprawa!
- Ma pewnie jakieś kompleksy – chłopak jej nie chce – zaśmiał się sucho Black.
- Odwalcie się ode mnie! – krzyknęła, wstając.
- Co cię rzucasz? Trafiłem? Chłopak cię nie chce? – zaśmiała się Syriusz.
- Jeżeli ci powiem, że za parę dni nie będziesz już musiał na mnie patrzeć będziesz szcęśliwy?! – krzyknęła, patrząc na nich wyzywająco.
- A co? Jedziesz na wakacje? Przenoszą cię za dobre wyniki w nauce?
- Dziewczyna milczała. Złość już się w niej kotłowała.
- Hunter, coś ty? Nie odpowiesz kolegom? – na twarzy Syriusza zagościł drwiący uśmiech – Aha, złość piękności szkodzi.
- Wywalają mnie, zadowala cię taka odpowiedź? – odpowiedziała, po czym odwróciła się i skierowała w stronę zamku.
- Już nawet nad jeziorem, w ciemną noc nie można mieć spokoju – szepnęła sama do siebie.
Nie wiedziała co robić. Powiedzieć o tym przyjaciółkom, a następnie, jak gdyby nigdy nic, odejść? A może odejść bez słowa wyjaśnienia? Pan Black i Potter z przyjemnością by wszystko rozgłosili za nią...
Przemknęła niezauważona do wierzy Gryffindoru, wyszeptała hasło i powoli, na palcach, weszła do Pokoju Wspólnego. Tak jak przypuszczała czekały tam na nią przyjaciółki. Kamień spadł jej z serca, gdy zobaczyła, że wszystkie, jak jeden mąż, zmęczone paru godzinnym czekaniem, zasnęły.
Szybko pobiega do swojej sypialni, wyciągnęła stos pergaminów i pióro. Chciała napisać list. Rozstanie z przyjaciółkami w cztery oczy, ich smutne twarze, bolałyby ją o wiele bardziej.

Kochane,
Nie płaczcie za mną, musiałam odejść – nie z własnej woli, wywalono mnie...


- Nie – szepnęła, zmięła kartkę i wyrzuciła ją za siebie.

Dziewczyny!
Przez mój występek Dumledore mnie wywalił na zbity pysk ze szkoły...


- No coś ty? – zapytała samą siebie i również ten pergamin wylądować ze plecami dziewczyny.
Pisała list parę razy, wszystkie skrawki pergaminu kończyły tak samo. Za szóstym podejściem list wyglądał tak:

Kochane!
Możliwe, że jeszcze się kiedyś zobaczymy, nie przeczę, powiem nawet, że marzę o tym.
Miałam parę marzeń, teraz zostałam ich pozbawiona, a wszystko przez to, że broniłam Kitty i siebie. Wiem, może zbyt drastycznie to zrobiłam. Dumbledore był zmuszony wywalić mnie ze szkoły. Nie dziwię się mu, prócz przestrzegania regulaminu szkolnego, jak inni uczniowie, miałam też kilka dodatkowych punktów... Jeden z nich głosił, że nie mogę posilać się krwią człowieka na terenie Hogwartu. Złamałam ten punkt, choć człowiek ten był śmierciożercą, ale to nieważne.
Będę czasem próbowała przemknąć w nocy na teren szkoły. Nie wiem czy mi się uda, czas pokaże.
Mam nadzieję, że zrozumiecie dlaczego piszę list, a nie mówię wam tego osobiście. To boli... Nawet jak się jest wampirem...
Wasza na zawsze
- Julia


- Idealnie – powiedziała smutno, po czym spakowała najpotrzebniejsze rzeczy do kufra, wzięła list w rękę i zeszła cicho do pokoju, gdzie spały jej przyjaciółki.



Temat: Nie chcesz widzieć czyjejś śmierci? Z pewnością ktoś zginie.
Data: 2005-04-25
Czas: 11:26:39
Komentarze: skomentuj (41)

Notka zbyt mi się nie podoba i nie zdziwiłabym się, gdyby wasza reakcja bya taka sama. Jakoś nie mogłam dobrać słów...
Chciałabym podziękować tym, którzy nie chcieli bym kończyła z tym blogiem. Ale nie będę notki dedykować, bo uważam, że się nie udała.


Kartka, którą Julia trzymała w dłoni, na której wypisane były złowieszcze słowa, była teraz pomięta. Jeżeli ten ktoś nie wie kim jest to nie będzie miała najmniejszych trudności z pokonaniem przeciwnika, ale jeżeli wie... Napastnik będzie szukał czegoś czego ona, jako wampir, nie będzie w stanie pokonać.
Przy stole siedziała dziewczyna o czarnych włosach, w szacie Gryffindoru i patrzyła się ukradkiem na Julię. Julia nie zwracając na to najmniejszej uwagi popatrzyła obojętnym wzrokiem na tytuł książki, z której wypadła karteczka.
Dziewczyna nadal przyglądała się Julii co zaczęło ją lekko drażnić. Czy już nawet w bibliotece nie można mieć spokoju od nachalnych spojrzeń?, pomyślała, po czym podeszła do bibliotekarki.
- Przepraszam - spytała - Czy mogłaby mi pani powiedzieć kto ostatnio wypożyczał książkę 'Wszystko o eliksirach'?
Kobieta przyjrzała się uważnie dziewczynie po czym schyliła się po ‘Księgę Wypożyczeń’.
- 'Wszystko o Eliksirach'? – spytała upewniając się czy dobrze zapamiętała tytuł po czym jej długi, chudy palec zaczął śledzić stronice Księgi – Jest – powiedziała w końcu – Thomas Blackwood.
Julia wytrzeszczyła oczy na kobietę, następnie porwała Księgę ku sobie i spojrzała w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą spoczywał palec bibliotekarki.
Tom? Przecież to niemożliwe. On nigdy by takiego czegoś nie zrobił..., pomyślała i poczuła, że ktoś wyrywa jej Księgę z rąk. Bibliotekarka oburzona zachowaniem dziewczyny zabrała jej swoją własność.
Julia zmierzyła ją mrożącym spojrzeniem, odwróciła się i... wpadła na dziewczynę, która przyglądała się jej przy stole. Książki, które trzymała, upadły na podłogę.
- Przepraszam – chcąc nie chcąc przeprosiła, ponieważ mama zawsze, kiedy jeszcze żyła, wpajała w nią tę zasadę. Schyliła się i podniosła książki, które leżały na zimnej posadzce po czym podała je nieznajomej. Następnie skierowała się w stronę wyjścia ściskając w kieszeni kartkę z wiadomością. Nagle usłyszała za sobą wołanie:
- Julia! Czekaj! – była to ta sama dziewczyna, która przyglądała się jej przy stole i na którą wpadła.
Julia popatrzyła się na nią pytającym, znudzonym wzrokiem.
- Chciałam podziękować za podniesienie książek – powiedziała, ale widząc niedowierzający wzrok dziewczyny dodała: - I się przedstawić. Jestem Kitty Potter.
- Potter?
- Jestem siostrą Jamesa.
- Ach... nie wiedziałam, że on ma siostrę.
- Jaka niespodzianka, prawda? – Kitty uśmiechnęła się promiennie.
- A tak w ogóle... Julia jestem – podała dziewczynie dłoń.
- Wiem – Kitty ponownie się uśmiechnęła.
- Skąd wiesz w ogóle jak mam na imię? – spytała po chwili Julia kiedy obie szły pustym korytarzem.
- Wiesz... James mi trochę o tobie opowiadał.
- Wolę nie wiedzieć co.
Po tych słowach korytarz, którym szły, nie wiadomo czemu, objęła w posiadanie ciemność. Jedynym źródłem światła, i tak zresztą nikłego się ściemniało, było okno na końcu korytarza, w którym się znajdowały.
- Co tu tak ciemno się zrobiło? – spytała Kitty mrużąc oczy, gdyż zobaczyła jakiś nikły punkt poruszający się w ciemnościach – Tam ktoś jest?
Julia bezgłośnie pokiwała głową. Widziała o wiele lepiej w ciemności niż zwyczajny człowiek i rozpoznawała sylwetkę młodego chłopaka.
Postać zaśmiała się głucho i weszła w strużki nikłego światła, aby dziewczyny mogły go zobaczyć.
- Potter – powiedział Blackwood poważnym tonem – Idź stąd. Będzie tutaj tylko jedna rzeź.
- Rzeź? O co ci chodzi?!
- O to, że już nie zobaczysz swojej przyjaciółeczki – wskazał na Julię, która cała gotowała się w środku.
Kitty popatrzyła na dziewczynę przestraszonym i niedowierzającym wzrokiem.
- Idź jeżeli nie chcesz widzieć czyjejś śmierci, bo z pewnością ktoś zginie – szepnęła Julia wpatrując się w czubki swoich butów.
Na twarzy Kitty malowało się przerażenie. Nic z tego nie rozumiała. Raz po raz patrzyła to na Julię to na Toma.
- Tom? – Kitty wytrzeszczyła oczy przyglądając się jak włosy chłopaka zmieniają barwę z czarnego na blond. Po kilku minutach przed dziewczynami stał zupełnie obcy im człowiek, który najwyraźniej nie zdał sobie sprawy, że się przemienił.
- Chyba twój eliksir wielosokowy przestał działać – Julia prychnęła patrząc na mężczyznę z pogardą.
Nieznajomy obejrzał swoje ręce, obmacał nos i włosy po czym zaklął pod nosem.
- Och, bardzo mi przykro Potter – powiedział z udawanym smutkiem – Ale ciebie też będę musiał się pozbyć, bo wiesz już jak naprawdę wyglądam. Będziesz w stanie mnie rozpoznać, a nie chcę trafić za kratki.
Kitty, nie namyślając się długo, wyciągnęła różdżkę, ale przeciwnik był szybszy i bardziej doświadczony. Zaklęcie Cruciatus poszybowało w stronę nic niespodziewającej się dziewczyny, po czym ugodziło ją prosto w brzuch. Kitty zaczęła skręcać się z bólu.
- NIE!!! – krzyknęła Julia patrząc na konającą dziewczynę.
- Zamilcz Hunter! Twoje życie dobiegło już końca! Pożegnaj się z nim! – krzyknął i wymierzył w dziewczynę różdżkę – Avada Kedavra!
Julia poczuła przenikliwy ból rozchodzący się po jej ciele. Zaklęcie zaczęło mocno ściskać jej serce... coraz mocniej... Gdzieś, jakby z oddali, usłyszała zimny śmiech i krzyk Kitty. Nagle zaklęcie zaczęło puszczać. Oparła się o okno i otworzyła oczy. Jej tęczówki wcześniej czarne przybrały kolor jasnego niebieskiego.
- Expelliarmus! – różdżka mężczyzny wyrwała się z jego dłoni i poszybowała w stronę Julii. Ta zapała ją zręcznie i z wściekłością popatrzyła na niego swoimi niebieskimi oczami. Kitty zamarła widząc wygląd Julii.
- Przecież ty nie żyjesz! Jak...?! - mężczyzna był niezmiernie zdumiony – Ona umarła, prawda?! – zapytał Kitty, która patrzyła się na Julie otępiałym wzrokiem – Kim ty jesteś?
Kąciki ust dziewczyny podniosły się leciutko wykrzywiając twarz w nikłym uśmiechu.
- Kto cię nasłał? – spytała poważnie.
Cisza. Mężczyzna nie odpowiedział.
- Zginiesz jak nie odpowiesz mi na pytanie.
- Co taka gówniara jak ty może mi zrobić?! – krzyknął nieznajomy z odrobiną paniki w głosie.
- Nawet nie wiesz jak dużo...
- Nie wyjawię tego sekretu! Nie powiem!
Na twarzy Julii ponownie zagościł nikły, chytry uśmiech. Odwróciła się w stronę okna i otworzyła je. Weszła na parapet i popatrzyła w dół. Znajdowali się na szóstym piętrze.
- Tak! Skocz! Będę miał cię z głowy! Tylko przez okno znajdziesz ucieczkę! Ucieczkę do śmierci – zaśmiał się zimno. Był pewny, że dziewczyna nie skoczy.
Jakie było jego zdziwienie, gdy dziewczyna usiadła na parapecie wystawiając nogi za okno.
- Nie uciekaj. Zaraz przyjdę – Julia zwróciła się do Kitty, patrząc na nią swoimi niebieskimi oczami. Kitty lekko kiwnęła głową patrząc z przerażeniem w oczy przyjaciółki, gdyż sama nie wiedziała jak dziewczyna przeżyła, ani co chce zrobić. I kim właściwie jest?!
Julia ponownie spojrzała w dół, odbiła się od parapetu i skoczyła w ciemność. Spadała szybko, wiatr rozwiewał jej włosy. Nigdy przedtem tego nie robiła. Nigdy nie skakała z takiej wysokości. Ale wylądowała miękko, jedynie podpierając się ziemi. Szybko jednak wstała i przywarła plecami do muru.
W tym samym czasie napastnik podbiegł do okna i wychylił się przez nie, wodząc wzrokiem na wszystkie strony. Nie zobaczył dziewczyny.
- Ha! Pewnie z impetem wbiła się w ziemię! – zaśmiał się zimno.
- Taki jesteś pewien? – nieznajomy odwrócił się – przed nim stała Julia mająca nadal piękne, niebieskie oczy.
- Jak ty...?! Ty przecież... – mężczyzna zaczął się jąkać.
Następne zdarzenie stało się strasznie szybko. W jednej chwili Julia stała i patrzyła się ze złością na mężczyznę, a sekundę później dziewczyna trzymała intruza za kołnierz przyciskając go do ściany.
- Kto cię nasłał?! – Julia prawie krzyknęła.
- Kim jesteś?! – wydukał z trudem.
Julia przekręcił oczami.
- Wiesz kim jestem. Znasz moje imię. Odpowiedz na moje pytanie.
- Nie chodzi mi o to! Tak się nie zachowuje normalny człowiek! – Krzyknął z przerażeniem próbując się wyrwać z mocnego uścisku.
- Jeżeli nie powiesz mi kto cię nasłała to się zaraz przekonasz kim jestem, a wierz mi – nie chciałbyś tego wiedzieć.
Mężczyzna głośno przełknął ślinę. Kitty siedziała cicho zbyt zaskoczona zachowaniem Julii i całej tej sytuacji. W ręku nadal trzymała różdżkę, ale wyglądała tak jakby nie wiedziała co ma z nią zrobić.
Julia czekała wyczekująco nie spuszczając z mężczyzny wzroku.
- Nie! Nie powiem! Nie mogę! – krzyknął w końcu nie wytrzymując nachalnego spojrzenia.
- Sam tego chciałeś...
Nieznajomy poczuł na swojej szyi mocne ukłucie, a następnie czuł się tak jakby uciekało z niego życie. Poczuł się słaby – strasznie słaby. I pusty.
- Julia?!
Dziewczyna wyjęła kły z szyi mężczyzny.
W korytarzu stały jej przyjaciółki - Misha i Jen. Na ich twarzach malowało się zakłopotanie, zdziwienie i strach. Ale jakby tego było mało z mroku wyszły jeszcze dwie osoby – dwóch profesorów. Minerwa McGonagall zakryła sobie usta dłonią wydając cichy pisk, gdy tylko zobaczyła ciało mężczyzny i klęczącą nad nim dziewczynę. Albus Dumledore stał jak głaz patrząc się na zwłoki.
Julia pomału wstała. Jej oczy wróciły już do normalnego koloru jakim był czarny. Patrząc na twarz dyrektorka miała dziwne przeczucie, że ta cała historia nie skończy się zbyt dobrze.
- Julio – rzekł poważnie – złamałaś swoje dwa zakazy. Bardzo ważne zakazy.
Julia spuściła głowę. Kątem oka dostrzegła Kitty, która nadal siedziała na zimnej posadzce.
Albus przyjrzał się z bliska twarzy zwłok. Czoło jego pokryły liczne zmarszczki pozwalające rozpoznać, że dyrektor się nad czymś głęboko zastanawia.
- Wiesz kogo pożegnałaś z tego świata? – Julia pokręciła przecząco głową – Jednego z największych sług Voldemorta – Basila Black’a.
- Black’a?! – krzyknęła Misha.
- Posłuchaj Julio – Albus poprawił swoje okulary – połówki, popatrzył się w oczy Julii i rzekł: - Przyrzekłaś mi, że nie zabijesz człowieka. Zwłaszcza tutaj.
- A co miałam robić?! – wybuchła – Patrzeć jak ją zabija?! – dziewczyna wskazała podbródkiem na Kitty – I tak nie tknęłam krwi człowieka od pięciu lat! Jestem przecież wamp...
Misha zatkała Julii usta, by nie wykrzyczała więcej słów, które mogłyby ją zdemaskować przed całą szkołą.
- Zapraszam do mojego gabinetu – Dumbledore wskazał ręką w ciemność korytarza.
Chcąc nie chcąc dziewczyna powlekła się w stronę, którą wskazał dyrektor. Cała gotowała się w środku. Kitty wie, po jej głowie krążyła straszna prawda. Nie powinna tego wiedzieć. I tak za dużo osób wie kim jestem. Powinnam stąd zniknąć.
- A wy – Albus zwrócił się do Mishy, Kitty i Jen – wracajcie do Wieży. I nic nikomu nie mówcie. Pani wie co robić – zwrócił się do McGonagall, po czym odszedł popychając Julię lekko, dając jej znak aby poszła za nim.




Temat: Pytanie do... wszytskich
Data: 2005-04-18
Czas: 20:20:50
Komentarze: skomentuj (17)

Mam pytanie. Nie robię sondy. Chyba, że właśnie taka sonda 'komentowa'.
Pytanie brzmi:

Czy pisać opowiadanie na tym blogu czy dać sobie z tym spokój?
1. Pisz dalej i nie przestawaj! Opowiadanie zaczyna się super!
2. Pisz, pisz. Warto przeczytać...
3. Mi tam rybka.
4. Nie - oklepany jakiś. Zajmij się jednym czyli o Elen.
5. Weź przestań pisać i o Elen i o Julii! Nie pisz w ogóle, bo są badziewne, a ty nie masz talentu!
6. Inne (podaj jakie)

Jeśli ktoś nie wie o Elen... Oto adres -> KLIK <-

Proszę o szczerość!



Temat: Spieszmy się kochać ludzi...
Data: 2005-04-04
Czas: 09:36:27
Komentarze: skomentuj (7)

Nasz Ojciec Święty, pierwszy Polak na tronie papieskim, nasza Wiara, Nadzieja i Miłość, ideał dobra, Jan Paweł II, Karol Wojtyła... nie żyje.



Cały świat płacze po jego stracie... Polska najbardziej... Nasz rodak...
Jak to ktoś powiedział: 'Papież na pewno by nie chciał byśmy płakali', ale tak się nie da... Módlmy się za niego tak jak on modlił się za nas do ostatka swoich dni. Pobłogosławił, wyszeptał: 'Amen' i odszedł do Ojca Niebieskiego.
Niech Spoczywa w Pokoju...

[*] [*] [*] [*] [*]

Amen.




Temat: Poczatek nowego życia. A może koniec?
Data: 2005-03-27
Czas: 21:22:36
Komentarze: skomentuj (20)

Notkę chciałabym zadedykować (choć to pierwsza z tym opowiadaniem):
Eilan - za końcowy pomysł i za to, że jest moją internetową córeczką :)
Mishy - za to, że wraca ze swoim opowiadaniem i za to, że jest moją przyjaciółką
Jen - również za to, że jest moją przyjaciółką i za to, że umieściła Julię w swoim opowiadniu (choć nie taką jak tutaj - ma inny charakter)


28 sierpień 1971 rok, godzina 23:10
Jedenastoletnia dziewczynka biegła ile sił w nogach do najbliższego lasu. Łzy spływały po jej policzkach. Serce bardzo bolało. Straciła rodziców i rodzeństwo. Zostali zamordowanie dokładnie parę minut temu w ich własnym domu. Teraz dziewczyna uciekała przez zabójcą.
Uciekała choć wiedziała, że nie ma najmniejszych szans. Choć była uważana za najzwinniejszą i najszybszą dziewczynkę w okolicy nie dorównywała przeciwnikowi. Trudno było jej biec, gdy łzy napływały do oczu i zamazywały drogę.
Nagle poczuła jak ktoś szarpię ją za ramię. Dogonił ją. Odskoczyła, by wyrwać się z uścisku i uderzyła o drzewo. Nie miała już siły. Nie miała już siły, by wstać i biec dalej...
Morderca jej rodziców pochylił się nad dziewczynką.
- Może to tylko sen? – szepnęła błagalnym tonem i modląc się, by była to prawda. Niestety.
Mężczyzna zbliżał swą twarz do twarzy dziewczyny. Spojrzała na niego przestraszonymi oczyma.
- Nie zabijaj mnie, proszę – zaskomlała i zamknęła oczy. Łzy popłynęły stróżkami po jej rozgrzanych policzkach.
Poczuła jak coś wbija się w jej szyje. Krzyknęła. Czuła się jakby robiła się pusta... coraz bardziej pusta...
Mężczyzna podniósł się i popatrzył na konającą dziewczynę. Przystawił nadgarstek do swoich ust i ugryzł. Nawet nie jęknął. Bordowa krew skapywała szybko z jego ręki na palce dziewczyny, potem na ramię, szyję, aż w końcu do ust.
Julia czuła jak po jej zimnych wargach skapuje ciepła, świeża krew nieznajomego. Nie wiedziała co się dzieje. Co robi ten mężczyzna?
- Chciałaś żyć – będziesz żyć – powiedział, po czym wolnym krokiem odszedł w głąb ciemnego lasu.
Julia poczuła ból. Taki jak nigdy przedtem. Straszliwy. Umierała – czuła to. Ciurkiem uciekało z niej życie... Życie, które tak bardzo kochała... Ale przecież mężczyzna mówił, że będę żyć, pomyślała ostatkiem sił.
Płachta śmierci spowiła ciało dziewczyny...

29 sierpień 1971 rok.
Obudziła się. Obudziła się?! Przecież umarła... ale czy na pewno?
- Co się stało? Gdzie ja jestem? – szepnęła przestraszona, patrząc tempo w sufit – Co się stało? Co...
- Spokojnie Julio. Wszystko ci wyjaśnię – obok jej łóżka siedział dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart (do której miała należeć) – Albus Dumbledore.
- Jestem głodna – szepnęła nieco już uspokojona widząc przyjazną twarz dyrektora.
Dumbledore skinął na pielęgniarkę. Chwile później dziewczyna dostała butelkę z jakimś czerwonym płynem. Przyłożyła ją do ust, nie wiedząc czemu dają jej jakiś napój zamiast coś do zjedzenia. Może to jakieś lekarstwo? Jak tak to było bardzo dobre.
- Panie dyrektorze? – spytała wycierając usta – Co ja tutaj robię?
- Profesor Rendell mieszka w twojej okolicy. Widział i słyszał co się stało z twoją rodziną wczorajszej nocy. Śledził was...
- Nas? – przerwała Julia.
- Ciebie i twojego stwórcę.
Julia popatrzyła pytającym wzrokiem na Dumbledore’a.
- Stwórcę?
- Julio... – zaczął chcąc powiedzieć to jak najdelikatniej. Nie ma sensu, pomyślał po chwili, jak tego nie powiem i tak wyjdzie na jedno – jesteś wampirem.


****



Piętnastoletnia dziewczyna o kruczoczarnych włosach i czarnych oczach siedziała samotnie w opustoszałym Pokoju Wspólnym Gryffindoru. Słońce oświetlało większość pomieszczenia , ale Julia siedziała w cieniu – jak najdalej ciepła słonecznego. Wszyscy byli na lekcjach, ale ona nie. Dlaczego? Otóż waśnie była teraz lekcja zielarstwa, a od tego pamiętnego wydarzenia, które nastąpiło kilka lat temu i odmieniło jej życie całkowicie, Julia nie mogła przebywać na słońcu dłużej niż parę minut. I tak dobrze, że w ogóle mogła wyjść na jakiś czas. Dzięki czemu? Dzięki eliksirowi, które robił specjalnie dla niej profesor nauczający eliksirów – Rendell. Dzięki temu specyfikowi Julia mogła opanować po części swoją wampirzą naturę, między innymi nie napadać na uczniów i nauczycieli. Dumbledore dużo ryzykował trzymając ją tutaj, oj dużo.
Julia musiała, jak najbardziej tylko umiała, chronić swoją tożsamość i nawet jej to wychodziło choć trudziła się niemiłosiernie już piąty rok. Trudno jest ukryć przed całą szkołą, że jest się wampirem. Musiała jakoś sensownie wytłumaczyć czemu nie chodzi na lekcje, które odbywają się na powietrzu wśród promieni słonecznych. Czemu, gdy jest w klasie, wszystkie zasłony muszą być zasłonięte. Czemu nie śpi w dormitorium razem z innymi dziewczynami ze swojego roku, tylko w osobnym pomieszczeniu, które zostało jej specjalnie dane na samej górze wieży. Na dodatek nikt nie miał tam wstępu. Dlaczego? Nikt nie powinien wiedzieć, że stoi tam trumna...
Zaczął bić dzwon obwieszczający koniec lekcji. Zaraz do Pokoju wpadną jej przyjaciółki – Misha i Jen (więcej o nich w menu :) – dop. Elen).
Julia złożyła szybko książki i pergaminy, pobiegła szybko do swojego pokoju zanieść niedokończoną pracę domową i zesza na dół. Pokój Wspólny po mału się zapełniał.
- Julia! – usłyszała krzyk przyjaciółki, podeszła do niej – Misha jeszcze nie przyszła?
- Nie. Zaraz powinna przybiec – Julia wyszczerzyła zęby ukazująć białe, wampirze kły.
W oczekiwaniu na przyjaciółkę obok dziewczyn przeszli najbardziej znani chłopcy w szkole – Huncwoci.
- Cześć dziewczyny. Jak leci? – odezwał się Syriusz Black, przez połowę dziewczyn ze szkoły uważany za najprzystojniejszego chłopaka na świecie.
- Cześć – odpowiedziała Jen i spojrzała powoli na Julie. Dziewczyna popatrzyła na Remusa spode łba. Nienawidziła go, choć on nie miał zielonego pojęcie dlaczego. Ale Julia wiedziała... Jedną z cech, którą odziedziczyła po swoim stwórcy była nienawiść do wilkołaków.
- Likanin... – prychnęła, po czym szybkim krokiem odeszła.
Nie zważając na Jen, która przepraszała za zachowanie przyjaciółki, Julia skierowała się do biblioteki (gdy była wkurzona, aby wyładować stres i złość, szła gdzieś gdzie była cisza i spokój).
Podeszła do jakiejś półki z książkami. Wyjęła jakąś pierwszą z brzegu księgę, otworzyła ją, zaczęła przeglądać kartka po kartce. Nagle z tomiska wypadł luźny pergamin i poszybował na ziemię. Julia schyliła się po niego.

Pozbądź się Julii Hunter. Jak najszybciej!!!

Dziewczyna przeczytała te słowa kilka razy. Tam było napisane jej nazwisko? Może to jakaś pomyłka? Chcą ją zabić? Wiedzą kim jest? Po umyśle dziewczyny krążyło tysiąc pytań, na które nie znała odpowiedzi...